Podsumowanie

Zanim przejdziemy do podsumowania jeszcze jedna uwaga. Pracując z plikiem DNG okazało się, że w przypadku PaintShop Pro i LightZone na dole i górze obrazu wynikowego są czarne piksele. Ponieważ podczas konwersji X-Transformer korygował wady optyczne obiektywu to pojawiło się podejrzenie, że to on może być odpowiedzialny za powstanie tego efektu. Sprawa została wyjaśniona po konsultacji z Brianem Griffithem z Iridient Digital. Okazało się, że oba programy generujące ten artefakt mają źle zaimplementowaną obsługę formatu DNG i nie wykonują przycięcia obrazu podczas jego wołania do wartości wskazanej w pliku.
Wnioski? Zasadniczo jeżeli zależy komuś na wysokiej jakości wynikowego obrazu ma dwa wyjścia. Zacisnąć zęby i przeboleć kulawy interface i UX w Silkypix, ale w zamian otrzymać na prawdę dobry wynik końcowy. Dodatkowo mamy wtedy do dyspozycji pełny zestaw symulacji filmów Fujifilm i uwzględnienie ustawień parametrów obrazu, które miał ustawiony nasz aparat w trakcie robienia zdjęcia. Druga opcja to X-Transformer i wołanie DNG korzystając z RawTherapee lub Darktable jeżeli nie chcemy inwestować dodatkowych środków.
Jeżeli jesteśmy gotowi na pewne, często drobne, kompromisy jakościowe i posiadamy aparaty innych systemów to możemy korzystać z Lightrooma, RawTherapee lub Darktable (te dwa ostatnie niestety nie mają automatycznej korekcji wad optyki). Finalnie pozostaje na placu boju Raw Converter EX2 i jak już się z nim polubimy to okaże się, że nie taki diabeł straszny jak go malują.
Zdecydowanie nie zachwycił mnie Capture One. Zresztą kilka lat wcześniej podpadł mi też profilem barwnym dla Nikona D7000 i likwidacją wersji nie Pro, której byłem użytkownikiem. Nowy profil do Nikona nie nadawał się do niczego. Musiałem korzystać z profilu Pentaxa K-5II, żeby otrzymać sensowne barwy. To jest ogólnie dobry program, ale nie do X-Transa. Całkowitą porażką okazało się natomiast PaintShop Pro. Zresztą osobiście mam do niego więcej zastrzeżeń, ale nie są one przedmiotem tej analizy.

Komentarze