Tak samo, a jednak inaczej, czyli zamek w Malborku nocą

Z pośród wielu zamków, które widziałem jest kilka, które darzę szczególnym sentymentem. Wśród tych, w jakiś sposób specjalnych dla mnie, prawdopodobnie to zamek w Malborku jest tym, który dzierży tytuł ulubionego. Być może jestem mało oryginalny, bo zamek ten jest największy, najsłynniejszy i jeszcze „naj” w kilku innych kategoriach. Tak się jednak złożyło, że wiele dobrych wspomnień mam z nim związanych. Na przestrzeni lat zwiedzałem go wielokrotnie. Obserwowałem też jak za sprawą szeroko zakrojonych prac konserwatorskich pięknieje i kolejne jego części zostają udostępnione zwiedzającym.
W trakcie zeszłorocznych wakacji pojawiła się możliwość obejrzenia zamku w całkiem nowy sposób. W nocy. Skorzystaliśmy i na prawdę było warto. Wrażenia są zgoła odmienne niż w przypadku wizyty w ciągu dnia. Nie ma dzikich tłumów turystów, którzy niejednokrotnie potrafią swoim zachowaniem popsuć całą zabawę z przebywania w takim miejscu. Zamek jest prawie pusty nie licząc tej niewielkiej grupy, której dane było przekroczyć jego próg w tak wyjątkowych okolicznościach. Panuje niespotykana tu za dnia cisza… chociaż, od czasu do czasu, w niektórych miejscach można usłyszeć chór. Istnieje prawdopodobieństwo, że bardzo podobnie brzmiał on pięćset lat temu. Oczywiście jest to tylko ilustracja muzyczna odtwarzana, jak łatwo zgadnąć, przy użyciu bardzo współczesnych urządzeń. Jest to jednak na tyle dobrze zrobione i tak bardzo dobrze współgra z otoczeniem, że niezwykle skutecznie buduje klimat. Pewna tajemniczość dodatkowo jest potęgowana poprzez przemykające, bądź zaczajone gdzieniegdzie w cieniu, zakapturzone postacie z latarniami. Brawo za pomysł, drugie brawo za realizację. Całość dopełnia bardzo dobrze dobrane oświetlenie, które idealnie podkreśla walory architektoniczne i artystyczne miejsca. Powoduje, że zwraca się uwagę na elementy i detale normalnie pomijane. Na fakturę, kształt i formę. Ta wycieczka spowodowała, że dostrzegłem jak wiele nowych rzeczy można dowiedzieć się o miejscach sobie już znanych. Czasem okazuje się, wystarczy jak się zmieni kontekst. Lub porę dnia. Polecam. W dzień również.