Nie czuję kwadratu, chyba

Ponad rok zmagam się już z kwadratowym kadrem. Nie ukrywam, że liczyłem na to, że ponownie uda się sztuczka zastosowana przy przestawieniu się w pion, czyli użycie sprzętu, który w naturalny sposób zmusza do innego komponowania rzeczywistości. Wtedy z pomocą przyszła Fujica GS 645, mój nieustający faworyt w średnim formacie w kategorii mobilność, która to ma cokolwiek zaskakującą i specyficzną orientację kadru. Tym razem zadanie położone zostało na barkach Bronici SQ, bo ma proporcje, w które koncepcyjnie celowałem. I mimo, że czasem nawet narodzi się zdjęcie, które akceptuję, to dzieje się to w strasznych bólach. Kwadrat jest dla mnie niewygodny, uwierający i całkiem nie mój. Żeby choć trochę jeden bok był dłuższy, a tu ani na milimetr. Donoszę, że jeszcze się nie poddałem, jeszcze będę ćwiczył i może, w końcu, mój mózg zaskoczy.

Dzisiejsze zdjęcia powstały przy wydatnym współudziale młodych, wspaniałych modeli i Bronici SQ-B z rewelacyjną optyką w postaci Zenzanona PS 50/3,5. Naświetlana całość była nominalnie na Rolleiu Superpan 200 i moczona w Rodinalu rozrobionym w stosunku 1 do 25 przez 8 minut w 20 stopniach.

  • ml

    Dla mnie kwadrat jest OK. Ale też na początku miałem duże kłopoty z przestawieniem się z formatu małego obrazka 36×24 na kwadrat. Ja podczas kadrowania dzielę sobie kwadratowy kadr na złote punkty czyli przecięcie linii w 1/3 długości boku. Każde odstępstwo od umieszczenia głównego tematu w innym miejscu musi być uzasadnione. W krajobrazie podobnie. ustalam linię horyzontu na 1/3 lub 2/3. następnie każde odstępstwo musi również być uzasadnione. A poza tym wszystkim kwadrat jest, według mnie oczywiście, najbardziej pasującym formatem do kadru centralnego. W formatach prostokątnych baaaaardzo rzadko kiedy ma usprawiedliwienie kadr centralny. W kwadracie kadr centralny to podkreślenie ważności postaci. Ważna jest równowaga, jeśli model patrzy się w lewo to bez sensu umieszczać go w centrum kadru, trzeba go przesunąć w prawo, co jest oczywiste. Dla mnie największą bolączką kwadratu jest, że nie produkują w takim formacie papierów fotograficznych. Ani Foma, ani Ilford, ani Tetenal. Zostaje po bokach biały bezsensowny pasek, który jest gdzieś tam schowany pod passe-partout. Czyste marnotrawstwo.

  • Mój problem wynika pewnie w dużej mierze z faktu, że centralnie i symetrycznie komponując często mam wrażenie popadania w wizualny banał. Oczywiście jest to subiektywne odczucie i mogę wskazać wiele zdjęć tak zbudowanych, które są świetne, głównie u innych. Sam raczej organizuje asymetrycznie w mocnych punktach umieszczając kluczowe elementy. Dlatego prostokąt, a już szczególnie prostokąt o proporcjach 4:5, leży mi szczególnie.

  • Ja sobie prostokątny papier przycinam do kwadratu. To, co zostanie przeznaczam na próbki.

  • kwadrat jest uber alles. przynajmniej ja go czuję podskórnie. największe moje zdziwienie było, jak na blogu Rudolfa przeczytałem i zobaczyłem, jak się dzieli kwadrat, bo wtedy się okazało, że nie mając o tym pojęcia, wszystko umieszczałem w kadrze jak należy.

    a co do papieru, to też robię jak Pikusław i nie nearzekam.