Piąty listopada

Remember, remember the fifth of November
Pure Photo by Nikon was shown*…

Oto jest. Dużo jednak za ten retro wygląd (i wyeksponowany napis „Made in Japan”) trzeba wyłożyć. Dwa razy za dużo. Zweryfikujmy jednak listę życzeń z tym co Nikon przedstawił. Punkt po punkcie rozprawię się z nowym Nikonem Df, zaznaczając na zielono to co sobie życzyłem i jest, na czerwono zaś różnice w wizji mojej i inżynierów z pod znaku żółtej flagi .

  1. Lustrzanka z pentapryzmatem, ale bez klinów i rastra (szkoda), ale z 100% pokryciem kadru. Pryzmat niczym zasadniczo nie różniący się od tego z D610 czy D800. W F3, ponad trzydzieści lat temu, było lepiej i jaśniej. Dodatkowy plus za dołożenie możliwości użycia szkieł pre-Ai, czyli całej masy staruszków, które są całkiem jare i, w większości przypadków, mocno tanie.
  2. Wizjer wyświetlający podstawowe informacje. Rozsądne minimum nie rozpraszające w trakcie pracy.
  3. Rozmiar i waga serii FE/FM jednak dość mocno odbiega od zaprezentowanej nowości, której bliżej do rozmiaru D610 (waga 590g vs 765g, Df jest też o blisko centymetr wyższy i głębszy od analogowego pierwowzoru).
  4. Pokrycie korpusu gumami zamiast (eko)skórą, czyli można uznać, za gwarantowane ich odklejanie się w przyszłości.
  5. Wariant srebrny i czarny.
  6. Chwyt dla palców jak w FA.
  7. Matryca 16 Mpix o dużej rozpiętości i małym szumie przy wyższych ISO, ale z filtrem AA, znana z Nikona D4.
  8. Moduł autofokusa taki sam jak ma D610 i, w delikatnie zmienionym wariancie, D7000, czyli 39 pól napakowanych w środku kadru i działającymi wszystkimi wodotryskami typu śledzenie 3D. Totalny bezsens jak dla mnie, ale widocznie marketing zadecydował, że sprzedaż D4 byłaby zagrożona, gdyby nowy model miał Multi-CAMa 3500 FX.
  9. Trzy tryby pomiaru ekspozycji w tym matrycowy.
  10. Zamiast dźwigni naciągu jest kółko, czyli jak w każdej innej cyfrowej lustrzance Nikona. Skoro tak, to konsekwentnie mogli zostawić pełnowymiarowe kółko też z przodu, bo to co jest to jakieś totalnie nieergonomiczne dziwactwo (swego czasu przećwiczył to rozwiązanie Contax w modelach G1 i G2).
  11. Migawka tylko do 1/4000 sekundy, ale za to z trybem T i X, których i tak prawie nikt nie będzie używał.
  12. Programy P, S, A i M.
  13. MLU i podgląd głębi ostrości w wyższych modelach to oczywiście standard. Dodano jeszcze tryb cichy, który, przynajmniej w D7000, jest naprawdę udany.
Czy jest to czysta fotografia (Pure Photography)? Jasne. Taka sama jak miała miejsce we wszystkich Nikonach do premiery D90 – nie ma trybu wideo.

Werdykt? Jak dla mnie skucha. Wolałbym oszczędzić tysiąc dolarów kupując Nikona D610, albo jeszcze lepiej nowego D700 (tak wiem, już się nie da). Oczywiście wiąże się z tym mniejszy wow-factor, brak fajnych gałek i dodatkowych punktów do lansu, ale za to na ponadprogramowe szkła starczy.

Nie wykluczam jednak, że może się tak zdarzyć, że za lat parę w chwili słabości nabędę używany egzemplarz Df w dobrym stanie za bardziej rozsądne pieniądze.

*) Delikatna parafraza, oryginalna rymowanka tyczyła się mającego miejsce 5 listopada 1605 roku Spisku Prochowego zorganizowanego przez Guya Fawkesa i mającego za cel wysadzenie brytyjskiego parlamentu.
  • A ja bardzo, bardzo chciałbym poczytać o tym, dlaczego wg. Ciebie bezlusterkowce nie są warte zainteresowania. Co im brak, dlaczego lepiej lustrzankę, a nie bezlusterkowiec itp.

    A jeżeli mogę mieć ja życzenie, to chętnie bym przeczytał o propozycji aparatu lustrzance, bezlusterkowcu lub kompakcie.

    Skąd moja prośba? Jestem amatorem i za każdą informację i radę będę wdzięczny.

    Pozdrawiam!

  • Dla mnie to porażka. Myślę, że znalazłoby się sporo osób chcących mieć minimum za rozsądną cenę. Bo cena Df to raczej jakiś żart. Pewnie jeszcze reszta producentów lustrzanek wypuści na rynek swoje retrosprzęty, dzięki czemu ceny spadną. Ale pewnie też będą to aparaty stylizowane a nie okrojone z całego tego nieprzydatnego badziewia. Marzy mi się cyfrowy Canon AE-1 Program mający tylko to co AE-1P posiada (no może dodaliby korektę ekspozycji) – to by było coś 🙂

  • @Unknown: To nie tak, że odrzucam bezlusterkowce. Dla wielu osób będą to aparaty idealne. Dla mnie nie. Moje oczekiwania co do aparatu i mój sposób pracy z nim nie koreluje się z tym typem aparatu (z małym wyjątkiem, ale o tym niżej). Przyczyna tego leży z jednej strony w fakcie, że fotografuję wiele lat, zaczynałem od analogowych dalmierzy, potem były lustrzanki analogowe, w cyfrze też od razu wszedłem w takie rozwiązanie. Miałem w między czasie Nikony D50, D2h, mam D200 i D7000, przy czym ten ostatni okazał się na tyle udany, że w cyfrze jest moim podstawowym korpusem. To czego mi brakuje w systemie Nikona to szeroka stałka dla DX. Takie coś w zakresie od 18 do 22 mm ze światłem 2,0. Chyba jednak się nie doczekam. Przyszłościowo z tego powodu pewnie przesiądę się na jakiegoś pełnoklatkowca lub kupię Fuji X-Pro1 (a może Pro2 jak się w międzyczasie pojawi). Wprawdzie jest to bezlusterkowiec, ale ma optyczny wizjer i normalne rozmiary (zbliżone do dalmierzy), a na dokładkę optykę Fuji, do której mam duże zaufanie (w analogu od lat używam średnioformatowej Fujici oraz szkieł Fujinon w wielkim formacie). Dodatkowo poprzez Speed Boostera mógłbym sensownie zutylizować Zeissy od Contaxa, które posiadam.
    Co do wyboru to wszystko zależy do jakiej fotografii ma być sprzęt. Warto pamiętać, że tak na prawdę wybiera się system, bo korpus i tak prędzej czy później wymienisz, szkła zostaną (no chyba, że ograniczysz się do kitu wtedy kryteria wyboru są inne).

    @Pikusław: Racja, cena to żart. Mam nadzieję, że spadnie szybko, bo jest to ciekawa propozycja nie tylko ze względu na retro wygląd, ale też przypuszczam, że najlepszą matrycę w stajni Nikona na ten moment. Canon wypuści AE-1D jako EVILa tak jak Olympus zrobił z OM-D 😉