Trix i Efix w jednym domu stali…

Ostatnio zrobiłem coś czego, podobno, się nie robi. Wywołałem Kodaka Tri-X 400 w Patersonie FX-39. Wszystko przez to, że mi się D76d wykrystalizował. Nie wiem, może by zadziałał, a może nie i rolka poszła by do śmieci. Ktoś zapyta się, dlaczego nie rozbełtałem nowego stocka. Cóż, nie miałem na to czasu, bo film już się w koreksie wstępnie moczył. Mój błąd, najpierw powinienem sprawdzić czy mam chemię, a jakby jakaś amba mi utrwalacz wypiła? Jednak stało się i do wyboru pozostał mi Rodinal, w którym wołałem 400TX dwa, czy trzy razy w różnych rozcieńczeniach i za każdym razem wychodziła szara papka, lub FX, którego używałem do nowych, niskoczułych emulsji pokroju Tmaxa czy Acrosa. Wybrałem opcję drugą i tu czekała mnie niespodzianka. Rezultat mnie pozytywnie zaskoczył. Akceptowalne ziarno, duża tonalność przy rozsądnym kontraście, całkiem fajne zachowanie w cieniach i światłach. Ogólnie nie jest źle. Jeszcze tej kombinacji spróbuje.
Jeszcze tradycyjnie informacje o zdjęciu. Wykonane ono zostało Fujicą GS645 Pro na Kodaku Tri-X 400 naświetlanym nominalnie i wołane w FX-39 rozcieńczonym 1+9 o temperaturze 22oC przez 9 minut według schematu 1:30:30,8:5:55.

Komentarze