Chapter 11


- Nie obawiasz się bankructwa Kodaka? No, bo wiesz, ty to chyba analogowo robisz te swoje zdjęcia. Pamiętam jak się Kodak Gold pojawił, to był najlepszy film na jakim robiłem. Taki, no, jakby to powiedzieć. Był taki, taki...
- Tani?
- Nie. Taki kolorowy był. O, i slajdów już nie robią.
- Robią.
- Ale w telewizji ze dwa lata temu mówili, że już nie robią.
- To o Kodachrome mówili.
- A to nie był slajd?
- Był.
- No, przecież mówiłem, że przestali robić. No, to się porobiło. Niedługo to i wywołać nie będzie gdzie.
- Nie szkodzi i tak sam w domu wołam.
- O to jak mój wujek za komuny. Też w domu wołał. Pamiętam jak mi opowiadał, że najlepszy to jest ten, Randolin do wołania.
- Rodinal?
- Może. To chyba też Kodak robił.
- Nie. Tego Kodak nie robił.
- Może dlatego bankrutuje? O, pamiętam też jak ten wujek, potem, jak wyjechał do Stanów to Polaroida przywiózł w wakacje. Fajną zabawę rodzina miała na obiedzie. Prawie tak fajną jak z moim IPhonem, jak sobie u szwagra popiliśmy. Nawet nie wiesz jakie on czad fotki strzela i takie różne efekty można użyć i na Fejsa wysłać od razu. No, ale ten Polaroid, też chyba ma się cienko. Już nie robią takich klisz? Co?
- Nie robią. Teraz tylko Fuji i Incredible oferuje fotografię natychmiastową.
- No co ty, przecież wszystkie cyfry są natychmiastowe. Pstryk i masz. O, a ja miałem kiedyś Zenita. Super aparat był, gdzieś nawet leży. Myślisz, że ile może być wart?
- Nie wiem. Niewiele.
- To. Co to jest? Podobne do Zenka. Też ruskie?
- Nie. Japońskie. Nikon F3.
- Teraz ten analogowy złom za grosze można łyknąć. Tylko kto by to kupował.
- Ja.
- Tak, ale nie obraź się, zawsze byłeś dziwny. To co zrobisz jak Kodak padnie?
- Dalej będę robił zdjęcia.
- To musi sobie cyfrę kupisz.
- Mam cyfrę.
- Co ty? Ja myślałem, że ty taki hardcore jesteś i tylko tymi starociami robisz. To widzę, że sobie jakoś poradzisz bez tej kliszy.
- Jestem daleki od paniki, bo wiesz, poza Kodakiem jest jeszcze Fujifilm, Ilford, Adox, Foma...
- a Foton? Pamiętam, że...
- Tak, tak, wiem... wujek.
- Skąd wiesz?
- Nieważne. Foton już nie istnieje.
- O tym mówię. Analog się kończy.
- Skoro tak mówisz.
- Gdzie idziesz? Nie pogadamy jeszcze?
- Nie mam czasu. Lecę.
- Po co?
- Zdjęcia robić, światło mi się kończy, no i muszę Kodaka ratować, trochę Tri-Xa i Portry zużyć.
- Co zużyć? Aaaa... już wiem filmu. Tylko chyba już za późno, bo wiesz...
- Wiem, wiem, cyfrowa rewolucja...
- Też, ale trochę ciemno już jest, a ty nawet lampy błyskowej w tych swoich aparatach nie masz...

--
Zdjęcie: Fuji GS 645 + Kodak New Portra 400

Szczęśliwego Smoczego Roku

Smok w świątyni Kasuga-Taisha, Nara, Japonia

Oto mamy pierwszy dzień nowego roku, któremu patronuje smok... Że jak? Rok chiński zaczyna się za miesiąc. To co? Smok jest też w zodiaku japońskim, a tam kolejne lata od 1873 roku mają swój początek tak samo, z dokładnością do kilku godzin, jak u nas.

W naszym kręgu kulturowym smoki związane są z grozą, zniszczeniem i złem. To pełne nienawiści skrzydlate bestie ziejące ogniem. Natomiast ich odpowiednik w Kraju Kwitnącej Wiśni, czyli tatsu, bądź ryū, kojarzony jest z wodą, dobrobytem i szczęściem. Często zamieszkuje rzeki i jeziora, bywa nawet uważany za materializację ich ducha. Dodatkowo posiada, podobnie jak inne istoty z panteonu japońskiego, takie jak lisy czy tanuki, umiejętność przyjmowania postaci ludzkiej (czy pamiętacie Haku - Nigihayami Kohaku Nushi jednego z bohaterów "W Krainie Bogów"?). Jego długie ciało pozbawione jest skrzydeł i w odróżnieniu od kuzynów z Chin czy Korei posiada trzypalczaste łapy. Jest tak obrońcą Buddyzmu jak i ważnym elementem Shinto. Jasnym jest więc, że przełożyło się to na fakt, że można spotkać całkiem sporo świątyń obu z tych religii, w których nazwie występuje smok lub jego obecność zaznaczona jest przez jego przedstawienie w ich bezpośredniej bliskości.

Życzę więc wszystkim, żeby zaczynający się właśnie rok był wyjątkowo udany. Niech japońskie smoki Wam sprzyjają we wszelkich działaniach i żebyście doświadczali dobra i dobro dawali innym.

Dodatkowo fotograficznie życzę doskonałego światła, zawsze idealnej kompozycji i trafionej ekspozycji.