niedziela, 7 grudnia 2008

Na rynku jest cała masa tanich, manualnych obiektywów o ogniskowej od 24 do 28, czyli prawie standardu dla kropniętych korpusów (DX ;-)). Ponieważ przypadkiem stałem się posiadaczem jednego z nich postanowiłem, że podzielę się moimi obserwacjami.

Jakoś tak wyszło, że w pewnym momencie zostałem z samymi portetówkami i tele w plecaku. Okazało się, że 85 to za długo jak na standard (szczególnie na cropie), więc konieczne stało się nabycie czegoś krótszego. Ponieważ bardzo wahałem się, który standardowy, jasny zoom nabyć, z pośród trzech kandydatów (Tamrona 17-50, Sigmy 18-50 i Tokiny 16-50), potrzebowałem na już jakieś szkło. Nie chciałem inwestować za dużo więc padło na Tokinę 28/2,8. Kosztowała całe 100 złotych z przesyłką. Nie spodziewałem się zbyt wiele po niej i planowałem wyzbyć się jej jak najszybciej będzie to możliwe. Okazało się, że nie jest to najostrzejsze szkło w kolekcji, ale trafiła na półkę , gdzie czeka na zakup Nikona F3 i będzie robić za tani, szeroki kąt.

Obiektyw tak jak większość starych, manualnych szkieł, jest wykonany głównie z metalu. W zasadzie jedyny plastik to pierścień przysłon. Jest wyjątkowo mały, a po założeniu na korpus wygląda kojarzy się ze szkłami typu naleśnik. Bardzo przyjemnie pracuje w nim pierścień ostrości, bez luzu, ale nie trzeba też wkładać dużej siły. Czyli o mechanice złego słowa nie można powiedzieć.

Obrazowanie:
Zrobiłem dwa testy. Tradycyjnie zdjęcia wykonane w nefach i wywołane w Capture One ze standardowym wyostrzaniem.



O ile mechanicznie to causzko, optycznie już tak cudownie nie jest. Centrum kadru wypada bardzo dobrze. Praktycznie od w pełni otwartego obiektywu jest ostro.



Na brzegu już nie jest tak różowo. Dopiero przy przysłonie 5,6, czyli po przymknięciu o całe dwie działki, ostrość brzegu zaczyna się zbliżać do tego co można zaobserwować w środku obrazu, żeby przy f8 się zrównać.


Jeszcze gorzej jest w rogach. Tu nie dość, że ostro daje znać spadek rozdzielczości to na dokładkę pojawia się znaczna koma. Obiektyw dodatkowo jest słabo skorygowany i ma duże dystorsje, jak dla mnie nawet za duże.



Podsumowując więc. Szkło ma swoje plusy, jak rozmiar i wykonanie. Nie grzeszy za to jakością obrazowania, szkoda. Jeżeli ktoś poszukuje manualnego, lekkiego, szerokokątnego (oczywiście na pełnej klatce) szkła do Nikona to powinien raczej zainteresować się Nikkorem 28/2,8 AIs.

Podziel się


 
  Share on Tumblr  

Komentarze: Blogger (0)